Trochę jestem dziś zmęczona. Dopadła mnie jakaś niemoc wieczorem, więc zamiast wyciskać z tego dnia ile się da, odpuściłam już i po prostu piszę posta.
Wieszak przywędrował do mnie z piwnicy. Dosłownie. Zapomniany i niedoceniany. Nie jest ulubieńcem całej rodziny, zdecydowanie to mój pupil. Coś już Wam wspominałam na IG, że zaczynam zagracać swoją nową przestrzeń. Chociaż ja tego tak nie odbieram. Po prostu teraz, gdy nie muszę już decydować z czego mają być ściany, mogę zacząć te ściany ożywiać.
Więc thonetowy wieszak zostaje.
W większości pomieszczeń jeszcze nie mam wszystkich mebli. Ściany wciąż puste..... Ale czekam na odpowiedni moment i przedmioty. Miałam w planie zakup kilku strategicznych mebli, których dotychczas mi brakowało nawet w starym domu, ale co do detali....sama nie wiem.... Daję sobie czas. Jest w tym coś szczególnego, to oczekiwanie na pomysł. Tak, czekam na pomysł.
Galeria na ścianie, makramy do sypialni, nowy materac, dywan w wyrazisty wzór, duże lustro do przedpokoju, pomocnik kuchenny, lampy, lampy, lampy, jakaś szafka na buty, regał na książki..... Daję sobie czas. Powoli wszystko znajdzie się na swoim miejscu.
Spokojnej nocy Kochani
l o v e
a g a


























