Top Social

.

LIFESTYLE & INTERIOR BLOG

Featured Posts Slider

Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 września 2013
O matko! Dzień dobry!!!! No idealny wręcz!!!!
Jeszcze jeden element domowej układanki pojawił się na podjeździe! Teraz pozosataje mi znaleźć kogoś, kogo nie przerazi nietypowa wielkość, ciężar, materiał... muszę tylko przeliczyć, czy mi ich wystarczy... Tak to bywa z końcówkami - można nabyć dużo taniej, ale zdażają sie wybrakowane i niestety nie zawsze ilość jest wystarczająca. Ale często kupuję właśnie końcówki, II gatunek, zarówno ze względów ekonomicznych (chyba przede wszyskim ;P), ale i dlatego, że dla mnie niedoskonałość rzeczy nie stanowi problemu, zupełnie nie przejmuję się uszczerbkami, wadami szkliwa i takimi tam. Zbyt idealne po prostu do mnie nie pasuje. W sumie to chyba dobrze by mi się żyło tam, skąd przyjechały ;P Chociaż, z drugiej strony, uważaj czego sobie życzysz...



No to niedługo pokażę też wzór:)))))))
Ale fajnie! Cieszę się ogromnie i dlatego piszę:)

Miłego dnia!!!!
wtorek, 16 lipca 2013

PRZED I PO - KUCHNIA POD LUPĄ

Czy na blogu takim, jak mniemam prowadzę, czyli poświęconym wnętrzarstwu i stylowi życia, mogłoby zabraknąć Przed i Po ?:))

Myślę, że obraz byłby niepełny... I chociaż niechętnie, to zestawiam dwa obrazki mojej kuchni. Niby tak niewiele się zmieniło, a jednak....

Dzisiaj jedna strona kuchni :))) Lewa:)))) A w następnym poście wrzucę drugą stronę ;))



Po małej metamorfozie kącik ze zlewozmywakiem stał się bardziej ergonomiczny. Pozostał stary ekspres i czajnik, natomiast zlew wymieniłam na kwadratowy, bo okrągły był jednak mało pojemny.

Największa zmiana tutaj to wyburzenie drewnianej ścianki. Bardzo się z tego cieszę, bo teraz nic nie zatrzymuje światła ;)))







A tu widok na wejście do kuchni...

I tam, gdzie za ścianką stał kiedyś stoliczek, wisi teraz lustro:))))





Te trzy krzywaśne kółka, to moje wyłączniki :))) 

C.D.N.


:))))))
ściskam
agnie szka

piątek, 21 czerwca 2013

BLUE..??????? :)

Piękna pogoda:))) Na leżenie brzuchem do góry :)
Małżonek zapakował się do metalowej puszki i wyruszył do pracy jak na galery... Synuś w przedszkolu - mam nadzieję, że nie będą wychodzili w tym słońcu na plac zabaw...

A ja? No gdzież ja mogę być, ani bliżej , ani dalej! Wnoszę, segreguję, wycieram i myję, po kilka razy zastanawiam się, czy ja aby na pewno tego potrzebuję, skoro od roku w ogóle tego nie używam....

No ale pokażę Wam moi cudowni ludzie wspaniały wynalazek dla ludzkości - szuflady.... Kolor? Zgadnijcie jaki ;)))))Przez chwilę miałam cudnie niebieską :P





Mam na szczęscie paru pomocników - Pan Ludwik doskonale sobie radzi, ale nieoceniona jest pomoc czarnego czworonoga, który skrupulatnie testuje pojemność szafek :)








I tak oto walczę, kolejny dzień...

ściskam i ślę serdeczności ****
agnie szka


niedziela, 16 czerwca 2013

PEACEFUL...

Szalony tydzień za mną, bilans emocjonalny wychodzi na zero, bo po wielu troskach wreszcie jest lepiej... I nawet kuchnia zaczyna już wyglądać. Remonty to istne szaleństwo, jak raz się zacznie, to jak z nałogiem, nie da rady się od tego szaleństwa uwolnić. Przynajmniej mnie się nie udaje. Mogłabym nic nie robić, po prostu być, albo pojechać w tym roku na wakacje, ale nie, znów zabrałam się za zmiany. Dużo jest niedogodności takiego wyboru, ale teraz siedzę sobie na ogrodzie, komary gryzą na potęgę, a ja jestem zadowolona,  blada że hej, bo nie było nawet okazji złapać kolorku, ale zadowolona z siebie.

W międzyczasie dotarło do mnie, że lada dzień kończy się przedszkole, a wczoraj to beczałam jak bóbr, gdy mój mały szkrab tańczył i śpiewał na ostatnim przedszkolnym pikniku... Wrzesień...sami wiecie ;)



Wychodzę nie tylko na uzależnioną od remontów, ale również na fanatyczkę gniazdek i kontaktów. Nie wiem, czy jestem odosobniona w mojej przypadłości, ale za każdym razem jak odnawiam jakieś pomieszczenie w moim domu, montuję przerażającą liczbę punktów z prądem... Kiedyś natomiast uważałam, ze gniazdko to najbrzydszy element ściany i zawsze ustawiałam szafki tak, żeby je zakryć. Teraz myslę zupełnie inaczej i najchętniej na każdej ścianie porobiłabym gniazdka, ale wiem, że wyglądałoby to z goła dziwacznie. Teraz również, z niemałym trudem ograniczyłam się do ...siedmiu gniazdek (nie licząc podłączeń pieca, zmywarki czy okapu...). I wyłączniki - jak na rozdzielni prądu ;P Co zrobić - mam trzy śliczne stare ebonitowe wyłączniki, więc gdzieś je muszę spożytkować ;P hihi:)))





Do środy muszę czekać na montaż mebelków, póki co, cieszę się  chwilką wytchnienia:)

Ściskam Kochni baaardzo serdecznie****
Udanej niedzieli jeszcze Wam życzę :))))
agnie szka

sobota, 1 czerwca 2013

PLAN FOR TODAY

Hej, hej...
Sobota - mimo aury ten dzień zawsze ma w sobie specyficzny urok, taki dzień na pograniczu pracy i odpoczynku:) 



U mnie na razie dni tygodnia nie do końca mają znaczenie, bo kolejne dziury w ścianie proszą o porcję gipsu... tylko deszcz utrudnia schnięcie. Ale powolutku ginie przeraźliwy chaos na ścianach, wyłania się jakiś kształt. I mimo kolejnych 10 godzin w  pyle dzień po dniu, cieszę się jak dziecko, że może nie perfekcyjnie, ale konsekwentnie zbliżam się do pierwszego, surowego kształtu kuchni. Kafle? No cóż, nie zostanę mistrzem w tej dziedzinie :P Bez pomocy się nie obyło. Plan na dziś - ostanie dwa rzędy płytek i zaklejanie dziur po kablowisku :))) Jeśli mi się to uda, to jutro przez chwilę odpoczywam :)))



Ten druciany wieszaczek, uwieczniony na tle mojej kuchennej, poklejonek ściany, zrobiłam kiedyś z myślą o pokoju syna, ale niestety coś projekt się nie sprawdził, a drucik niestety za miękki i nic nie można na nim powiesić, bo się po prstu wygina ;P No ale może doczeka się kiedyś udoskonalenia ;)))
Miłej soboty Kochani :))
love
agnie szka
środa, 29 maja 2013

NA WALIZACH...

No może niezupełnie, bo wokół tylko pełno ikeowskich plastikowych toreb, wypchanych różnościami z nieistniejącej teraz kuchni... Kosz na śmieci na środku salonu, na komodzie żadnych tam pierdółek, tylko ekspres do kawy, lodówa na trasie przelotowej do sypialni... Koniec dobrego nastroju już tuż, tuż, natomiast remontu nie..



I tak sobie żyję po studencku, nie muszę w sumie wstawać z kanapy, żeby postawić zupkę na prowizorycznej kuchence. Zupka na trzy dni musi starczyć, bo jutro debiutuję jako kafelkarz :) oczywiście pod czujnym okiem starego wyjadacza w tej dziedzinie, więc nie ma strachu, ze do poniedziałku wszystko odpadnie :)) Ale z pewnością nie będę miała głowy do gotowania ;P

A Wam życzę udanego długiego weekendu, pogody,
wypoczynku lub pracy, jak kto woli :)))

love
agnie szka
wtorek, 28 maja 2013

KITCHEN DILEMMA

Witajcie ;))

Czyż nie jest tak, że czasami nasz styl tworzy się podświadomie, urządzamy dom zanim zrozumiemy dlaczego w takim czy innym stylu? Ale żeby coś urządzić nie wystarcza szybka inspiracja z gazety, witryna sklepowa, czy po prostu aranżacja na stoisku z meblami...  To tylko pretekst, dla własnego stylu, który jest przedłużeniem naszej osobowości...

Myśląc i planując kuchnię, złapałam się na tym, że mam tendencję do budowania mojej przestrzeni na bazie zdecydowanych kontrastów (czyżbym była aż tak czarno-biała..??:), mimo, że przecież wzdycham nie raz do monochromatycznych domów, o, takich zupełnie białych chociażby, gdzie ginie się niczym Alicja za zaczarowanymi drzwiami. Ale zejdźmy na ziemię... Otóż ani budżet, ani status quo, czyli to, czego już się z trudem dorobiłam, nie pozwalają na tak radykalne posunięcia, zatem obmyślam jak zorganizować się, żeby przynajmniej było harmonijnie i spójnie.
Co z czym i jak połączyć, żeby nie było niestrawności...

Bo nie dopuszczam do siebie teorii, że cokolwiek się wyklucza, o nie, musi być i praktycznie i pięknie ;P Moje zadanie na najbliższe tygodnie - zrobić kuchnię, w której przyjemnie będzie się nie tylko gotowało, ale i po prostu przebywało. I nie sugerować się tym, co ludzie powiedzą ;)))))



Primo: pewne połączenia są zbyt oczywiste... 
No tak, najłatwiej byłoby wymienić wszystko, ale tak się nie da, więc muszę znaleźć wyjście, jak zgrabnie pogodzić nie dokońca stylowo spójne rzeczy... Czy to problem? Z jednej strony tak, a z drugiej -  wychodzę z założenia, że element, który zaskakuje sprawia, że wnętrze przestaje być po prostu nudne, niczym wyjęte z katalogu. Więc czemu mam się bać, że moja bateria kuchenna nie będzie pasowała do piekarnika....:)))
Ważne jest, żeby był jakiś wspólny mianownik - kolor, materiał, faktura...coś, co ponad stylowymi podziałami sprawi, że dwie rzeczy z zupełnie różnych bajek staną się parą idealną :) A nawet jeśli go brak - to czyż nie jest czasem miło pójść pod prąd?

Secundo: pewne połączenia są niedozwolone....
Choć nie znam ich zbyt wiele :P Dotyczy to raczej nagminnego łączenia wielu faktur i barw w jednym pomieszczeniu, a to mi nie grozi. Zresztą i w takim przypadku są przecież wyjątki, spójrzcie na domy ekscentrycznych artystów, którzy umiejętnie łączą przedmioty na pozór zupełnie do siebie nie pasujące, niejednokrotnie podkreślając jeszcze ten fakt.
W kuchni nie brakuje przedmiotów, o nie... Miski, miseczki, foremki, pokrywki, kubki, miarki, słoiczki, zastawy chciane i niechciane... Osobiście chowam w szufladach więcej ozdób, niż aktualnie eksponuję, zatem wniosek kolejny - potrzebuję szafek, dużo szafek... żeby ukryć to, co wprowadza chaos...:)) I z tego też powodu dochodzę do wniosku, że mimo, iż oglądając skandynawskie domy wzdycham do witryny, to nie jest to mebel dla mnie. Pełne drzwi - to jest to ;)

Tertio: co za dużo, to niezdrowo....
Tyczy się oczywiście jedzenia ;P i picia ;P i stania przy garach :P hihi ;)
Przesada to grzech ciężki w moim dekalogu dekoratorskim. No bo chociażby wintydże, czy inaczej mówiąc odrapańce maści wszelakiej .. Otóż wolę trzy konkretne stare graty, niż pół babcinego strychu, bo gdy ich za dużo, mam wrażenie, że mój dom się sypie... robi się jakoś nieswojo, gdy wokół tylko pamiątki i wspomnienia. Ja jestem przecież TERAZ i jestem kreatywna, więc taka też jest moja przestrzeń. Ale nie mogę się powtrzymać od postrzania rzeczy zbyt uładzonych, zbyt normalnych, bo wtedy nabierają znaczenia.. To jak zamknięcie w bransoletce, w której ogniwa tworzy teraźniejszość... No, powiedziało mi się :P





Póki co plan mi się klaruje i mąci naprzemiennie... Niby już coś wiem, a potem wątpię, czy aby na pewno... Ale namiastkę już macie na zdjęciach, czyli w sumie to, o czym się tak dziś rozpisałam :))



Miłego dnia Moi Kochani :)
Dziękuję, że jesteście, zawsze czytam wszystkie komentarze od Was i cieszy mnie liczba odwiedzin na moim blogu:) 
Zatem dziękuję i do następnego***
agnie szka


czwartek, 23 maja 2013

RUBBLE... czyli jak nie należy zabierać się do porządków

Jest pewien sposób, na brak chęci do sprzątania... wystarczy zabrać się za gruntowny remont :) Szkoda tylko, że sypiący się z sufitu tynk nie wpływa na skórę i włosy jak odżywka, a wręcz odwrotnie... Gdyby nie to, pewnie remont byłby u mnie na okrągło.  Wada, czy zaleta domów do remontu, w których człowiek pomieszkuje i stara się dopasować drobnymi kroczkami do tego, jak chciałby rzeczywiście mieszkać....trudno powiedzieć. Marzenia o nowej willi z basenem już dawno schowałam między bajki - zostają rękawice i szpachelka, które może cudów nie zdziałają, ale sprawią, że moja przestrzeń życiowa nabierze rumieńców. Dwa lata temu poczyniłam drobne poprawki w kuchni, ale  okazały się rzeczywiście tymczasowe, zwłaszcza, że kolejne udoskonalenia nie mają sensu, jeśli nie zacznę od tynku... No a teraz wszędzie potykam się o worki i co jakiś czas słyszę dźwięk tłucznego szkła :)) zatem wreszcie będę mogła co nieco powyrzucać, wcześniej nie miałam serca. 





Najgorsze przede mną - kucie tynku, ale do tego chyba potrzeba mi jakiegoś elektronarzędzia, bo przecież inaczej to ręce stracę...

Kochani, tym oto sposobem, u Was pełno pięknych zdjęć, majowych, barwnych, a u mnie...gruzowisko.. :P

Ściskam serdecznie:)
agnie szka

PS. i przepraszam, że mnie u Was trochę mniej :) nadrobię :))

Custom Post Signature

Custom Post  Signature