Top Social

.

LIFESTYLE & INTERIOR BLOG

Featured Posts Slider

Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cEraMICs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cEraMICs. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 czerwca 2018

GET THE LOOK | KITCHEN

Dzień dobry Kochani!
Dziś z serii  G E T   T H E   L O O K rzut okiem na moją kuchenną otwartą półkę. Parę detali, które z pewnością pomogą Wam w kompletowaniu ciekawej aranżacji tego pomieszczenia, a dodatkowo są bardzo przydatne.
Zatem zapraszam, linki znajdziecie pod zdjęciem :)


1. MISECZKA | 2. SERWETKA KUCHENNA | 3. KOMPLET DREWNIANYCH TALERZY | 4. DZBANEK
piątek, 27 kwietnia 2018

FRIDAY I'M IN LOVE


Dzień dobry. Piątek. Jak miło.... Ten tydzień kompletnie mi umknął. To znaczy dużo zrobiłam i byłam w wielu miejscach, ale dopiero co się zaczął, a już się kończy... Zdecydowanie inaczej już patrzę na zjawisko 'przemijania', od kiedy mam przed sobą wizję czwórki z przodu... Nie robię z tego problemu, teraz czuję się w swojej skórze bardzo dobrze, ale jednak jest tyle rzeczy, które już ode mnie nie zależą....tyle rzeczy, których nie zrobię, nie poznam... Cóż, taka kolej rzeczy. Ale wiecie co? Każdy dzień jest cudowny i każdy przeżyty w zdrowiu cieszy mnie ogromnie, bo jak tylko sprawne jest narzędzie do życia, czyli nasze ciało, to to życie można brać całymi garściami, wszystkimi zmysłami. Celebrować, cenić, zapamiętywać. Jak wiosną budzi się do życia, wykluwa i rozwija...
Piątku mój drogi - będę Cię pamietać, miej to na względzie i bądź dla mnie dobry {;)}.




Pięknego weekendu dla Was Kochani! Nie męczą Was jakieś alergie??? Oby jak najmniej.

G E T  T H E   L O O K


środa, 4 kwietnia 2018

DZIEŃ DOBRY


DZIEŃ DOBRY KOCHANI w poświątecznej codzienności. Powoli zbieram wiosenną energię, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zawisła w powietrzu - słońce, przyjemne ciepło...., tego wszyscy już naprawdę bardzo potrzebowaliśmy, prawda?

Zaczynam jak zawsze od kawy. Dzisiaj już mam bardziej klarowny plan niż wczoraj, zatem ...jeszcze łyczek i ruszam.

Dobrego dnia dla Was! I słońca, duuuużo slońca!






FILIŻANKA BROSTE COPENHAGEN
piątek, 30 marca 2018

DOM Z DUSZĄ NA WIELKANOC

Siadam do porannej kawy i do ostatniego chyba przed świetami posta... Tylko zahaczam o wirtualną rzeczywistość, żeby skupić się bardziej na tym, co chcę sama napisać, a nie ulegać obrazom, jakie mogłyby zatrzeć w mojej rannej głowie myśli i uczucia pachnące jeszcze poduszką. Widzę tylko, że TU pojawił się w sieci post, który sprawia, że czuję się potrzebna jako bloger, jako rzeczywisty influencer w dzisiejszym natłoku wiadomości i twórczych fantazji wielu ludzi. Trudno tak nie zginąć w tłumie... Dziękuję zatem losowi, że mnie tu skierował i robię to, co nadaje sens mojemu życiu i daje szczęście.





Ostatnio użyłam w poście sformułowania {dom z duszą} i przyznam szczerze, że nie daje mi to spokoju. Zastanawiałam się, czym tak naprawdę jest taki dom, co to znaczy? Czy każdy piękny dom to dom z duszą? Dlaczego użyłam tego określenia i czemu inni mówią tak o moim domu...? Albo inaczej - chcąc Wam o tym napisać, zastanawiałam się, jak urządzając dom tej duszy nie zaprzedać manii gromadzenia przedmiotów, wypierających z naszej osobistej przestrzeni uczucia, miejsca dla nas samych i zapełniających czasem nawet to, co powinno pozostać na przykład {puste}, gdyż i pustka ma swoje miejsce w naszym życiu. Choćby na nowe. Na zmiany. Na ruch.

Nie znam na to recepty, ale mogę Wam opowiedzieć, jak jest u mnie.

Czy urządzam dom w konkretnym stylu? Trzymając się jakiś zasad? Tak, zdecydowanie tak. Zbieram inspiracje, zaglądam w cudze okna, wertuję katalogi z pięknymi przedmiotami... Uczę się stylu skandynawskiego nie dlatego że jest modny, ale dlatego że do mnie pasuje. Znalazłam w nim spokój i swobodę na adaptację tego co mam, bez konieczności wymiany wszystkiego na nowe. Wręcz przeciwnie. Uznałam, że to styl, który jak żaden inny respektuje historię mojego domu i odzwierciedla zmiany, jakie zachodzą w życiu. A poza tym daje możliwość ciągłej przemiany, bo tym jest chociażby zmiana koloru mebli, czy skrzyń, jakie ostatnio malowałam. Kiedyś pomalowałabym je na biało, a dzisiaj wybrałam już inny kolor. Bo takie właśnie jest życie i {to mi w duszy gra}. Nie czuję się ograniczona wyborem, bo wszystko mogę dostosować do tego co już zgromadziłam wokół siebie - nowym meblom dać vintydżowy look, a stare odświeżyć jasną farbą kredową. Takie to moje, prywatne, i może dlatego właśnie ma duszę.









Nie czuję się niewolnikiem tego, co już stworzyłam. Dobrze jest mieć duży strych, żeby nie pozbywać się definitywnie rzeczy, których nie chcemy na przykład już mieć blisko siebie. Zawsze może się zdarzyć tak, że po paru latach przypomni nam się, że to o czym aktualnie marzymy już kiedyś mieliśmy.... Ale rzeczy po prostu są albo ich nie ma. To nie one nas określają, tylko to, co z nimi zrobimy. Choć są przedmioty, którym należy się szczególny szacunek, pamiątki i temu podobne, to nie przywiązuję się do raz urządzonego wnętrza, gdyż któregoś dnia mogę wstać i postanowić, by zwyczajnie coś zmienić, czegoś się pozbyć z lekkim sercem i już. 

Gdy szukam czegoś nowego do domu, to rzadko kiedy jest to gotowa rzecz. Chyba że potrzebuję czegoś naprawdę użytecznego jak kanapa, czy szczotka do wc {hehe}. Ale nie ukrywam, że jako horoskopowy byk uwielbiam ładne rzeczy i jeśli coś mi wpadnie w oko, to potrafię kombinować na wszystkie możliwe sposoby, żeby to zdobyć. Jednak w większości przypadków zaczynam planować od drugiej strony.....jak sprawić, żeby podkładka pod buty w przedpokoju nie była {zwyczajna}... I tak właśnie ubzdurałam sobie, że będę szukała starej szuflady, z której na pewno uda mi się coś wyczarować. Bo wszystko wokół jest takie pospolite..... - potrzeba mi oryginalnych pomysłów.

Zaanagażowanie w tworzenie jakiegoś mebla, w jego odnawianie i przemianę, sprawia że jesteśmy do takiego przedmiotu przywiązani emocjonalnie. Niech brzmi to patetycznie albo i śmiesznie, nie dbam o to. Takie jest moje zdanie - że wszystko wokół nas ma znaczenie i historię. Jeśli nie mamy talentów, aby samemu to robić, to wtedy nasza energia poświęcona na szukanie odpowiedniego mebla, oszczędzanie na niego, to wszystko przekłada się na emocje włożone w dom. I one tam pozostają. Zatem znów jest szansa, że odnajdziemy w nim duszę... Bo dom z duszą to z całą pewnością nie są zgromadzone przypadkowo przedmioty, nawet nie te wystylizowane i wiernie odzwierciedlające trendy. Dom zaczyna mieć duszę dopiero, jeśli go pokochamy i poświęcimy mu czas.

Czas. No właśnie... Uważam, że w urządzaniu domu nie ma się z czym spieszyć. Tempo i sposób w jaki zmienia się wystrój domu to z jednej strony rytm natury, w który jesteśmy z racji swojego biologicznego charakteru wpisani, a z drugiej strony to zwierciadło naszych charakterów. Jeśli ktoś jest raptusem, to od idei do realizacji nie ma za dużo czasu, inaczej jest nieszczęśliwy. Ale są przecież wśród nas ludzie cierpliwi, którym czekanie jedynie dosładza efekt końcowy. Zatem wszystko w swoim tempie. Zgodnie z naszymi potrzebami. Nie dlatego, że w tym sezonie jest modny zielony, ale dlatego, że tego zielonego nam potrzeba, żeby czuć się dobrze.

Dom z duszą nie musi dużo kosztować. Nie materialnie. Ale z pewnością kosztuje nasze poświęcenie. Sprzątanie to jedno, ale zupełnie nie o to mi chodzi. W domu toczy się życie i to jemu należy się nasza uwaga. Aby ta przestrzeń ożyła, a nie była jedynie kopią magazynu wnętrzarskiego. Do przemyślanego stylu wystroju warto więc dorzucić swoje cztery grosze w postaci dekoracji. Najlepiej by od czasu do czasu były to dekoracje wykonane samodzielnie, lub z dziećmi. Nawet zerwane na spacerze gałęzie dzikiej śliwy wstawione do wazonu z wodą są taką formą własnoręcznej ozdoby wnętrza. Powiedziałabym, że to swoisty pierwiastek ludzki, a ja poświęcam na to całkiem sporo czasu. I zazwyczaj przy dekorowaniu domu przesuwam meble. Dzięki temu dom jest ciągle w ruchu, żyje podobnie jak my i wydaje się nam służyć najlepiej jak tylko potrafi.

Tym samym jest gotowanie dla najbliższych. Nie przesadzę mówiąc, że nie jestem najlepszą kucharką {mam zdecydowanie środek ciężkości talentów przesunięty w inne sfery działań międzyludzkich, hehe }, to jednak bardzo lubię gotować i jeśli to robię, to staram się również by zarówno gotowanie jak i jedzenie sprawiały nam radość. Więc aby tak było, to do garnków oprócz soli wkładam też swoje serce. A jak nie mam serca do gotowania, to po prostu nie gotuję, bo wtedy i tak nic z tego nie wychodzi. I tego się trzymam.


Styl w jakim urządziłam dom jest mocno inspirowany skandynawskimi trendami. Ale to styl, który właśnie respektuje nasze potrzeby i nasze ograniczenia. Pomaga je zaakceptować, bo przy niewielkim nakładzie, jedynie większym wysiłkiem, też możemy stworzyć piękny dom. Warto. Naprawdę warto Kochani. Zachęcam Was do tworzenia takich domów. Z Duszą właśnie.

Babkę upiekłam według TEGO przepisu.

Dla tych z Was, którzy nie znajdą już czasu przed weekendem, chciałam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych. Dużo, dużo radości i otwartych serc.

Jesteśmy w kontakcie na istagramie ;)

G E T   T H E    L O O K:

CERAMIKA BROSTE COPENHAGEN - FILIŻANKA DUŻA, FILIŻANKA MAŁA, DZBANEK, TALERZ, MISECZKA
środa, 21 marca 2018

NOWA CERAMIKA



Dzień dobry,
i słoneczny.
Jeszcze tylko termometr musi pokazać, że to nareszcie wiosna. Chciałam wczoraj dozbierać gałązek do wianków, ale jest jednak za zimno. Wcześniej zerwałam pierwsze gałęzie ze śliwy i mam je w wazonie z wodą. Nawet białe pączki już się powoli rozwijają. Ten kontrast z rzeczywistością za oknem jest naprawdę magiczny, lubię 'uruchomić' przyrodę przed czasem, bo wtedy czekanie na kwitnące drzewa jest tym bardziej ekscytujące. Wypatrujecie takich znaków wokół, czy nie macie na to zwyczajnie czasu?

Doszło mi parę nowych skorupek na półce w kuchni. Obok moich najstarszych ceramicznych talerzy i ceramiki Sandrine, pojawił się piaskowo-kamienny zestaw z Broste Copenhagen {kolor to Nordic Sand}. Pięknie to wszystko gra ze sobą. Duńska stylistyka zawsze była mi bliska. Podobnie jak styl 'modern rustic'. Nawet w moim dosyć nowoczesnym z zewnątrz domu wciąż dążę do tej jasnej i naturalnej sielskości. Nie jestem typem wyszukiwacza trendów, gdyż uważam, że konsekwencja jest najlepszym doradcą wnętrzarskim. Chociaż czasowe odstępstwa i ogólny rozwój to jak najbardziej naturalne zjawiska. Sama doszłam do takiego momentu, gdzie nie tylko biały jest dozwolony ;) I tak jest dobrze, po mojemu. A w harmonijnym i urządzanym z duszą domu, inni też się dobrze czują. 

A, właśnie - muszę chyba gdzieś poczytać o stylu 'wabi sabi'... Coś mi mówi, że znów ktoś nazywa styl/zjawisko/trend, który mnie dotyczy od dawna... Kolejne 'hygge', które do mnie pasuje. Postaram się zgłębić temat i jeśli chcecie, to napisać na blogu o tym parę słów. Nie chciałabym Was zanudzać... teraz wszystko można wyguglować, więc nie wiem, czy moje spostrzeżenia i interpretacja stylu wnętrzarskiego jest Wam potrzebna. Dajcie proszę znać w komentarzach. Chciałabym, żeby blog był dla Was ciekawy. A może Wy napiszecie w komentarzach o tym stylu?

Pięknego i ciepłego pierwszego dnia wiosny! Szukajcie znaków wokół siebie. Choćby tylko dziś, znajdźcie na to chwilę, a zobaczycie, że wcale nie zabraknie Wam czasu na inne rzeczy. Wręcz przeciwnie - wszystko przyjdzie Wam jakby lżej. Ja dzisiaj ubieram kaloszki i idę na długi spacer, może dowiem się czegoś więcej ;)





 




G E T    T H E   L O O K
CERAMIKA BROSTE COPENHAGEN:

CERAMIKA 'SANDRINE' BLOOMINGVILLE:

POJEMNIK DREWNIANY BLOOMINGVILLE (ja używam na cukier)




wtorek, 27 stycznia 2015

GENTLE FLOWERS

Dzień dobry.

Anemony to naprawdę fotogeniczne kwiaty. To znaczy wszystkie kwiaty się dobrze fotografuje, ale te mają w sobie pewien czar, nie wiem jak go określić... U Oli w mieszkaniu, w czasie weekendu, który spędziłyśmy na pogaduchach o życiu i jemu pochodnych :P, udało mi się zrobić kilka zdjęć właśnie z białymi zawilcami. Ola zamówiła je specjalnie na nasz przyjazd, wyglądały wprost obłędnie! No i dowiedziała się przy okazji, że to nasze krajowe kwiaty, od jedynego w Polsce hodowcy. Skąd? Hmm..nie pamiętam :P Zapytajcie Oleńki ;)








Udanego popołudnia!
u ś c i s k i
a g a


WAZONY MADAM STOLTZ Z DECOROLKA.PL


sobota, 13 września 2014

WOOD AND COPPER | drewno i miedź

Witajcie!

Sobota już prawie się kończy. To był pracowity dzień, ale udany.
Na tyle udany, że mogę się poczuć dzisiaj po prostu dobrze :)
Albo i lepiej!!!!
FABULOUS!




Zawsze chciałam mieć ogromną dechę w kuchni.
Wreszcie zawitała w niej ta orzechowa piękność o niebanalnym, lekko orientalnym kształcie.



Ceramika, którą widzicie, jest ręcznie robiona, w bardzo rustykalnym stylu z matowym wykończeniem.
Wcześniej nie miałam takich "prawdziwych" naczyń. Zresztą na co dzień w użyciu i tak są oczywiście naczynia 365+ hehe ;)
Te są ciężkie, każde nieco inne, piękne w swojej niedoskonałości.


Oczywiście ostatnio królują też u mnie szklane pudełka o innym, niż stalowy odcień
- tutaj widać średnie pudełko Copper, w miedzianym wykończeniu i z miedzianym dnem.
Dla mnie drewno w ciemnym odcieniu i miedziane dodatki to duet doskonały.
Zwłaszcza, jeśli odcinają się wyraźnie od białego tła.





Zabawne, bo dzięki Al co roku przybywa w mojej kuchni pięknych dodatków - te stołki też wyszły z jej warsztatu - nie uprawiam reklamy, po prostu stwierdzam fakt ;)




Miłego wieczoru!
Mam nadzieję, że to hasło na tablicy też Wam się spodobało podobnie jak mi :)
Trzeba wierzyć w siebie, w swoją siłę i swoje miejsce na ziemi.
To działa jak zaklęcie.
A jeśli dopadają nas wątpliwości to trzeba rozejrzeć się wkoło, żeby zobaczyć, jak wspaniały świat nas otacza! Dlatego, bez cienia próżności, śmiało piszcie na swoich tablicach:
I AM FAB!!!!!!! :D znaczy się >jestem fantastyczna/y< ;)))))
Jak zaklęcie, jak mantrę - to dobrze robi :)
Mi osobiście pomogło, bo miałam ostatnio fatalny okres i samopoczucie.
A jakby ktoś się pytał, to zawsze można powiedzieć, że to dotyczy mebla :P



GET THIS LOOK


l o v e
a g a




piątek, 5 października 2012

REGLE DE TROIS COULEURS

Faktury. Wzory. Kształty.
Dzięki konsekwencji bieli w moim otoczeniu i zasadzie maksimum trzech kolorów dopełniających, mogę sobie pozwolić na łączenie różnych faktur i wzorów bez ryzyka niespójności. Oczywiście kolor może mieć n tonacji, więc ramy są bardzo elastyczne. Nie wiem czy ta zasada jest Wam znana, ale muszę przyznać, że bardzo pomaga mi uporządkować otoczenie. Reguła ta przydaje się również przy problemach z ustaleniem rano "w co ja mam się dzisiaj ubrać"...  Nawet najbardziej zaspanym pomoże uniknąć jakiejś kardynalnej pomyłki w doborze elementów stroju, wystarczy pamiętać, że cztery kolory w ubiorze, to już ekstrawagancja ;)

Maksimum trzy kolory w tym konkretnym przypadku to oczywiście biel, brąz i jeszcze... kobalt, jak mówi Jo. Tak, Jo, bo ona sprawiła, że ten kolor zagościł w mojej przestrzeni. Ona podarowała mi kobalt. I to nie tylko wirtualnie, poprzez swoje inspirujące relacje z bolesławieckich happeningów, ale w sposób rzeczywisty i namacalny. Dostałam od niej kubek, za to, że obstawiłam kolor jaki będzie miała farba na ceramice po wyjęciu z pieca... Z tym, że typowałam granat, ale Jo uznała, że to wystarczająco blisko kobaltu. No i mam. Pękaty, uchaty kubek z cudnym kobaltowym wzorem stworzonym przez natchnionego bolesławieckiego artystę plastyka, tuż obok ręcznie wyrzeźbionych frontów przez hinduskiego mistrza i obok misternie odlanego metalowego lampionu przywodzącego na myśl magię Marakeszu, albo w towarzystwie zakopiańskich drewnianych koników... Na niewielkiej przestrzeni spotkało się kilku artystów, misterne prace ludzkich rąk, które ogromnie cenię. Wszystkie piękne. I mimo, że każda inna w stylistyce, każda z innego materiału, to swobodnie mogą ze sobą tworzyć spójną całość, dzięki tej prostej regule tricolor. Przyznaję, że przyłożyłam do tego swoją rękę, bo oprócz kubka i blatu komody, nic nie było w tym kolorze w jakim jest dzisiaj ;)


Dziękuję Jo za cudny kubek. Jestem Ci ogromnie wdzięczna i zobowiązana. To bardzo miły gest. 
Merci mon amie, je suis vraiment heureuse :)










Oczywiście kubek nie będzie się kurzył na komodzie, o nie, wykluczone!!!! Zaraz zrobię sobie herbatkę z cytrynką, mmmmmm.... Tylko zgaszę światło, żeby mąż nie widział w czym piję, bo straszniście mu się MÓJ kubek zapodobał, no i teraz pewnie mi będzie go kurka podbierał ;/



Kobaltowych snów :)

love
agnieszka n.












Custom Post Signature

Custom Post  Signature