I znów pojawiły się w moim domu kolory. Jakaż przewrotna ta moja nartura. I to jeszcze jakie! Prawdziwie jesienny pomarańcz, dyniowy, apetyczny, jak miło, wprowadził do kuchni same przyjemne skojarzenia. I dobrze, niech będzie.
Kiedyś szalałam na punkcie białych baby boo, ale w tym roku jakoś mi nie wzeszły, może za pózno ją posadziłam, ale najwyraźniej tak miało być, nie żałuję wcale, bo po raz pierwszy za to posadziłam tradycyjną pomarańczową dynię i jest przepiękna! Nie sądziłam, że jej widok tak mnie będzie cieszył, bo z reguły lubię jesień stonowaną i cichą.
Miłego dnia! Czwartek, piątek i weekend przed nami. Ja mam w planie spotkanie z blogerami w Łodzi na meetblogin, mały rekonesans na łódzkim festiwalu designu i wreszcie chwilę dla siebie :P
S e e - y o u - s o o n - m y - b l o g g e r s - f r i e n d s - !
do szybkiego przeczytania :)
m i ł e g o - d n i a - !
a g a









