CZYLI PODRÓŻE SENTYMENTALNE PO BLOGU
W sumie niewiele się u mnie zmieniło, to znaczy zmieniło się, ale w detalach.
Ja, jeśli chodzi o blogowanie i dom, nie zmieniłam swoich upodobań i jestem ciągle na tej samej ścieżce.
Mniej więcej o tej samej porze roku robiłam kiedyś takie oto fajne DIY.
Do dzisiaj ta deska służy mi czasem jako dekoracja.
A to już olaboga dwa lata! :)
Jesień nie jest mi w ogóle straszna. Zwłaszcza taka jak teraz - bo normalnie w sandałach można ciągle chodzić!
Jedyne czego nie lubię, to przeciągającej się pluchy.
Jedyne czego nie lubię, to przeciągającej się pluchy.
Ale i na to są sposoby, na przykład właśnie jakieś domowe robótki ręczne :P
Post z DIY znajdziecie> TU.
To moje blogowanie pozwoliło mi stworzyć bardzo specyficzną strefę mojego życia.
Na którymś etapie wzbogaciło się o moją cudowną pracę, która jest niezaprzeczalnie siłą napędową zmian w domu i w życiu.
Tak, te dwa światy są nierozłączne. Niezmienne. Pewne.
Dom, rodzina z jednej i praca z drugiej strony.
Cieszę się, że jestem z Wami.
Tu.
I jeśli mój styl, prosty, skandynawski i odrobinę rustykalny, ciągle Was fascynuje, tak jak mnie, to możecie swoją obecność tutaj podkreślić jeszcze bardziej komentując posty.
Będę wdzięczna, za Wasze myśli i znak Waszej obecności.
Bo zobaczcie moi Drodzy - zastanawiając się nad tym, jak mnie odbieracie, upodabniam się do tej kobiety z grafiki. Hehehe. Ręka mi drętwieje :P
Grafika rzecz jasna to moje kolejne DIY! A jakże :P
Ale o nim innym razem ;)
A jeśli macie ochotę, to możecie też wesprzeć mnie w ubieganiu się o tytuł Blog Design 2014 i zagłosować na mój blog> TUTAJ.
Miłego dnia Kochani!
l o v e
a g a



