Jeśli chcielibyście zdjęcia Paryża zobaczyć w moim sklepie, to proszę napiszcie. Bo nie przewidywałam, ale mnie dzisiaj dopadł paryski spleen i tak mi coś w głowie dzwoni, że może....
Zasiadłam właśnie na kanapie, wychwalając w myślach tego, co wymyślił dresy, w tle kolejny mecz hokeja, ale mam w uszach słuchawki a w nich Kate Bush, przed nosem laptop i dzisiejsze zdjęcia do przejrzenia i wybrania kilku, których nie zepsułam... jednym słowem udany dzień.
Zastanawiam się, czy zasieję w tym roku białe maki i jak będą trzymały się w wazonie - ponoć wszystkie tzw. mleczne kwiaty trzeba po zerwaniu na chwilkę włożyć do wrzątku, wtedy dłużej się trzymają.
I zastanawiam się, czy wystarczy mi czasu, żeby na wiosnę odnowić pokój na dole... Będę malowała go chyba na szaro...ale jeszcze nie jestem pewna.
Myślałam, że już nie uda mi się napisać posta. Spaliła mi się ładowarka jednocześnie robiąc zamieszanie z korkami. Umiecie sobie radzić w takiej sytuacji?? BUm i korki do wymiany.... To tak na koniec roku, żebym dobrze zapamiętała jaki był... Ale nie roztrząsam niczego. Cóż, dzielnie stoję na placu boju i ruszam w 2013 z tarczą.
EdithPiaf - Non, je ne regrette rien
Gościnnie na kompku mężula, drżąc, żeby czegoś nie zepsuć, bo mam do tego talent jak widzicie, no i Sylwester w separacji byłby pewny ;P, więc tak jak mówię, korzystając z okazji życzę Wam szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku!!!
Happy New Year!!!
I trochę moich ulubionych taktów, mam nadzieję, że założę je choć na chwilę dzisiejszego wieczoru... :)))