Zwyczajny dzień za mną. Całą noc padało i jakoś nie mogłam spać. Zasnęłam w fotelu na chwilę nad rankiem, koło godziny szóstej. Potem poranny spacer po pieczywo, kawa z mlekiem, śniadanie do szkoły i tysiące szczegółów dnia codziennego, które teraz wydają mi się mętne i nie do końca już wiem, czy jestem zmęczona od samego myślenia, czy rzeczywiście miałam tyle spraw na głowie. A jutro nowy dzień - planuję jeszcze parę zdjęć kinkietów, które powinnam już wysłać do klientki. Rytm pracy wybija mi mój biologiczny zegar i nie zawsze wiem, czy to drugi, czy trzeci tydzień już mija od zamówienia. Ale przyszedł wrzesień, który bardzo lubię. Nie mogę doczekać się prawdziwie mglistych poranków. I zawsze o tej porze roku marzą mi się prawdziwe huntery...ach, czemu są poza moim zasięgiem [:(]. W takich czarnych hunterach mogłabym przechodzić od jesieni do wiosny. A jeśli byłoby deszczowe lato, to nawet wtedy bym w nich biegała! Oj, marzyć można... fantasy is what people want and reality is what they need. Ale kiedyś na pewno będę ich bardzo potrzebowała! [;D].
Spokojnej nocy Kochani! Nie miejcie mi za złe jeśli czasem zmieniam plany blogowe - tyle się dzieje, że muszę częściej pisać, żeby moje letnie zdjęcia się nie przeterminowały.
l o v e
a g a





