Top Social

.

LIFESTYLE | WORK | INTERIOR BLOG

niedziela, 27 października 2013

MUST HAVE & SLOW DESIGN

Festiwal Wnętrz w Łodzi zorganizowany został w dawnej tkalni fabryki włókienniczej Naum Etington.
Aranżując przestrzeń wystawienniczą, architekci uporządkowali ogromne loftowe wnętrze dzięki czarnym dużym płaszczyznom oraz wykorzystując niezwykły efekt glamour, nieco zaskakujący, a mianowicie złotą folię aluminiową, którą znajdzie się chociażby w wozie ratunkowym... Zatem i ja, czułam się niczym po reanimacji, widząc nawarstwioną farbę starego loftu, przeogromne, niesamowite okna (boże, jakże bym chciała mieć taką pracownię....) i ten niezwykle prosty zabieg stylistyczny:) Wzięłam głęboki oddech przesycony pomysłami młodych polskich projektantów, rzemieślników i tych od koncepcji, tych od marketingu i tych od sprzedaży.... Cóż, moje odczucia były, i są do dzisiaj, niejednoznaczne.




Wystawa MUST HAVE, poświęcona była produktom naszych rodzimych twórców i projektantów, a parę z nich można było nabyć na parterze w sklepiku, w którym to już panował klimat wielonarodowościowy.






Produkt ikona, Must Have, nowinka i ciekawostka, super pomysł... po prostu rzecz, którą warto mieć, z takim labelkiem na wszystko patrzy się już inaczej, wzbudza emocje, a od emocji do zakupu już dzieli nas mały krok ;) 
Ale wróćmy do samej wystawy...


MAKE ME
czyli jak rzecz powstaje
i o jej twórcy


Etykiety w stylu lat 40tych:


Cóż.... wiem, że twórcy czczą swoje dzieło, ale ten akcent sprawił, że czułam się trochę skrępowana, zwłaszcza, że dotykanie to dla mnie bardzo ważna część poznawania produktu...
No ale na fotce też widać bruliony z prasowanej tektury i drewniane klocki, do których jeszcze wrócę ;)


Lampy MUM, które w zamyśle przywodzą na myśl mumie....


I wiele razy przewijający się motyw miedzi!


Lamp zresztą było całkiem sporo...


I tradycyjna polska manufaktura porcelany!
Mówcie co chcecie, ale ja uwielbiam Ćmielow :P 
Ręcznie robiona porcelana, choć nie każdy wzór mi odpowiada, a biel nie zawsze dla mnie jest wystarczająco biała, to bardzo cenię ich produkty:) 





Lniana ekologiczna pościel:


No...krzesło chyba, co nie? Świetny gierkowski model ;P


I kolejny ważny przekaz wystawy - edukreacja, czyli tworzenie dla dzieci, przez dzieci i z dziećmi :)
Papierowe figurki...


..a tu - mini zwierzątka do składania:)
Po prawej stronie fotki widać takie kolorowe "linijki-tabliczki", z których wyłamuje się mini elementy i składa zwierzaki.
Fajne toto:)



SLOW DESIGN

Całej wystawie przyświecała idea człowieczeństwa i empatii. Stąd też tak duży nacisk w promowaniu polskich twórców na SLOW DESIGN - czyli to, co bardzo leży mi na sercu. Część ekspozycji dosłownie obrazowała tą ideę, pokazując proces tworzenia i powstawania rzeczy, a nawet sztuki, bo nie zabrakło analogii do komponowania muzyki.







via youtube






ALEXANDER'S 7 STONES
jako przykład 
idei slow design


To, co było najistotniejsze, to fakt, że nabywanie seryjnych, fabrycznych produktów, stało się nam obce, niesatysfakcjonujące, że chcemy aby przedmiot coś znaczył, był tworzony przez człowieka i był unikatowy. Tak jak klocki Aleksandra, mój faworyt wystawy, który był też w sklepiku, ale i Wy możecie go kupić przez internet.
Na dole podaję linki do sklepów z różnymi produktami z tej wystawy.
To drewniane kostki, które powstały w szopie ze znalezionych kawałków wiśni... powoli, w procesie, który uwzględniał, że rzecz ma być nie tylko ozdobą, ale narzędziem rozwoju - zabawką dla Aleksandra :)))
Każdemu elementowi tej układanki można nadać znaczenie: rodzina, miłość, praca, oddanie...., a potem ułożyć z nich wieżę symbolizującą pełnię szczęśćia, życie, łącząc jego składowe 
 - praca niezwykle trudna, bo klocki nie zawsze chcą leżeć tam, gdzie nam się ubzdura, że powinny być, ale za to jaka satysfakcja, gdy wreszcie się uda! 
Samo życie:)))
Dla nas frajda, a dla dzieci ogromne znaczenie edukacyjne.
Dla mnie rewelacyjna i wymowna dekoracja!

***

Trend eco, handmade, recykling, unikatowość... wystawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że i ja się dobrze w tym czuję, no bo przecież gdzieś na krańcu świata też poświęcam niemało czasu na proces tworzenia swoich pudełek i lampionów.
Jestem podbudowana:)


***


Ale to, co było mi najbliższe ze względu na tematykę i same prezentacje, pozostawiło też w moim odczuciu mały niedosyt... chciałabym temu poświęcić zdecydowanie o wiele więcej uwagi i troski, chciałabym też, żeby wystawa była jeszcze bardziej otwarta i ukierunkowana na "zwykłego" odbiorcę. Żeby krzesło czy lampa nie były jedynie eksponatem, czasem z makabryczną stylizacją, ale w "prostacki" sposób, żeby pokazać ludziom jak to ugryźć. Albo w drugą stronę - jeśli to ma być artyzm, to niech tak będzie wszędzie, niech nagle nie zaskakuje mnie nie zagospodarowane stoisko.



No i tyle:)

Jeszcze tylko ciekawe adresy w sieci, gdzie można nabyć produkty MUST HAVE łodzkiego festiwalu:

klocki Aleksandra: www.redbird.pl
zabawki: www.poor.pl
lniana pościel: www.sensenia.com
papierowe zabawki: www.kosmosproject.com
retro bruliony: www.nieladaco.com
lampy MUM : www.piotrkuchcinski.pl / www.bernady.pl
biżuteria z węgla: www.pracowniabrokat.pl
krzesła DIAGO origami: www.tabanda.pl
grzejnik PILOU: www.termagroup.pl
zegarek FSO: www.xicorr.pl
drewniane hantle: www.atepaa.pl

***

Miłej niedzieli:)
Dla szczęśliwych posiadaczy telewizji cyfrowej - o 17.30 w Ekspresie Domowym na DOMO+ będzie dzisiaj krótka wzmianka o Festiwalu Wnętrz w Łodzi 
oraz wywiad z organizatorką Meetblogin w Łodzi:)


Uściski
aga




26 komentarzy on "MUST HAVE & SLOW DESIGN"
  1. Hej Aga, bardzo fajnie pokazalas idee Slow Design:) Udzial w takiej imprezie, nie tylko dla blogerow na pewno zmusza do zatrzymania sie na chwile i zastanowienia nad produktami unikatowymi. Masz racje, ktos tworzy cos, wkladajac w to mnostwo czasu, serca i powstaje niewiele egzemplarzy. Jedynych w swoim rodzaju. Chyba niewiele z nas potrafi to juz uszanowac i docenic...

    Usciski i milej niedzieli:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to niezwykle inspirujące doświadczenie, szczerze polecam każdemu, kto chociażby w najmniejszym stopniu interesuje sie dizajnem, czy zwyczajnie lubi urządzać swoje mieszkanie, czy pomagać w urządzaniu znajomym:) To daje wiele przemyśleń i nowych pomysłów, uczula na pewne kwestie, pomaga zrozumieć rownież, jak wiele trudu kosztuje zachęcanie ludzi do oryginalnych produktów - bo u nas nie jest łatwo się przebić. Zatem wielki ukłon w stronę pomysłodawców i organizatorów festiwalu - a było ich naprawdę niewielu! Garstka pasjonatów, którzy zorganizowali to wydarzenie i to po raz siódmy! Zatem koniecznie trzeba to wspierać i pokazywać:)
      Mam nadzieję, że Was nie zanudzę, bo mam jeszcze jeden post z tej serii do pokazania:)
      Pozdrawiam Kasiu*

      Usuń
  2. Dobrze jest zobaczyć relacje z tego wydarzenia z innej strony, oczami innej osoby. Ja mam jeszcze inne spostrzeżenia po festiwalu ale podoba mi sie bardzo Twój tekst. Mój jeszcze w obróbce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) niewiele mam przygotowania merytorycznego, ale staram się opisać to, co mnie ujęło i zaciekawiło (no i nie ukrywam to, co zdążyłam obejrzeć ;P)
      uściski*

      Usuń
  3. Ja rowniez lubie dotykac przed kupnem przedmioty, a nawet je wacham jesli sa z naturalnego drewna ;))) Troche nie rozumiem napisow "nie dotykac" na targach, ktore maja zareklamowac produkt, przeciez to nie muzeum. Ja zazwyczaj na takie stoisko "kukne" tylko wzrokiem i ide dalej, a jesli biore pewna rzecz do reki to automatycznie zaczynamy pytac sprzedawce o produkt, wykonanie, przeciez to rekodzielo, a nie masowa produkcja i ciezej mi cos odstawic i sie rozstac, jesli juz trzymam w rekach ;))) To samo mam z sofami, kanapami, fotelami ogolnie meblami lubie usiasc, sprawdzic czy wygodne, rodzaj materialu. Na ogol takie rzeczy dodatkowo po targach mozna kupic w atrakcyjnych cenach, poniewaz juz nie sa nowe tylko "uzywane". Niestety nie jest latwo sie "wybic" i skutecznie trafic do klienta ktory zasypywany jest codziennie tysiacami reklam i masowa produkcja.
    Usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, właśnie! bo to wlaśnie tak działa, że człwowiek jakoś tak naturalnie wyciąga ręce, żeby dotknąć tego, co go zainteresuje, buduje się wtedy uczucie do przedmiotu (nieważne jak to brzmi, ale socjolodzy wiedzą o czym mowa;)))
      Zwłaszcza, że było sporo rzeczy, które naprawdę mnie ciekawiły i aż się prosiły, żeby sprawdzić - czy ciężkie, czy gładkie, czy miękkie...
      I to, co też już napisano dzisiaj w komentarzach - zawsze jest możliwość późniejszej wyprzedaży takich powystawowych produktow po nieco obnizonej cenie i wszyscy są zadowoleni - bo reklama zrobiona i produkt jeszcze sprzedany, a klient zadowolony, bo dostał taniej (zaloże się, że na większości rzeczy nie widać śladów użycia, a przecież nawet samochody w salonach sprzedaje się w regularnej cenie i czyści przed wyjazdem do klienta ;)).

      Usuń
  4. Super relacja Aguś :) ja dzisiaj pędzę jeszcze raz na Festiwal, spojrzeć świeżym okiem i może kupić coś na ReMade Market. Swoją drogą, to całkiem fajne miejsce dla Ciebie i Twoich produktôw. Może w przyszłym roku się wystawisz, co? Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olu, olu!!! i co???? co kupiłaś???? no umieram z ciekawości:)))

      Usuń
  5. dzieki Aga, jakbym tam była... łacznie z tymi miej pozytywnymi obserwacjami :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, fajnie:) jeszcze napiszę o piętrze poświęconemu jedzeniu;)))

      Usuń
  6. bardzo ciekawa relacja :) podoba mi się Twoje spojrzenie na świat :) miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki serdeczne i zapraszam częściej:)))

      Usuń
  7. no właśnie najlepsze w oglądaniu jest też dotykanie ;) ,ale cóż !
    miłej niedzieli :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to ważny element poznawczy i pewnego rodzaju klucz do sukcesu... Rozumiem doskonale wystawców, ale zastanawiam się, czy nie ma jakiegoś wyjścia pośrodku.... takiego, aby nie stawiać takich tabliczek chociażby.... Może to kwestia architektonicznego zaprojektowania tej przestrzeni i ekspozycji, żeby to, co trzeba uchronić przed ludzkimi paluchami, to jakoś zdystansować, ale nie pozbawiać całkowicie zwiedzających możliwości sprawdzenia i dotknięcia chociażby tego lnu...może jakieś próbki...no nie wiem:)
      Sama niestety mimowolnie przewertowałam brulion, bo ciekawa byłam czy jest w linie, czy w kratkę... a potem szybko, jak w szkole, schowalam ręce za siebie w niezręcznej ucieczce...

      Usuń
  8. Swietna relacja! Choć ja oczywiście chciałabym więcej, a najlepiej to być tam i zobaczyć własnymi gałami.. Nie udało się z różnych względów. Ale powiem, że jestem pod wrażeniem wytworów jakie się na tej wystawie znalazły. Bardzo interesujące i światowe przedmioty. Kreacja ludzka nie zna granic, i to jest ważne! Wczoraj w nocy na kulturze był genialny program o dizajnie. Gówna konkluzja to taka, by ten dizajn wyszedł na ulice, pod strzechy i zagościł w normalnych domach. By przestały królować meble agata i bodzio (to już moje słowo) a w zamian pojawiły się wystroje wnętrz bardziej indywidualne i niebanalne. Ale jeszcze jedna ważna rzecz, by dizajn został zastąpiony wzornictwem, po prostu, i zszedł z piedestału, a przez to stał się dostępny, również biorąc pod uwagę aspekt cenowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba by być, bo taka relacja, to w sumie czubek góry lodowej, mój fragment, a tam każdy może zwrócić uwagę na coś innego i inaczej to interpretować.
      W sumie blogi wnętrzarskie, też spełniają tę misję, o której wspominasz, no bo właśnie wiele z nas ten dizajn przerabia i implantuje w naszych domach:)) Mam nadzieję, że skutecznie zarażamy innych i skłaniamy do spersonalizowanych wystrojów wnętrz, takich na miarę osobowości, ale w bardzo przystępnej cenie ;)
      ściski i dzięki za ten komentarz Basieńko*

      Usuń
  9. To drzewo z pierwszego zdjęcia mnie powaliło! Świetne! W ogóle bardzo ładne zdjęcia, gadżety, wnętrza, aranżacje no wszystko na tip top, ah!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się podoba. Jeszce napiszę parę słów o jedzeniu, mam nadzieję, że i to Cię zainteresuje:)

      Usuń
  10. Ja też po takich imprezach odczuwam niedosyt w postaci braku dobrych i ciekawych produktów w sprzedaży, ale z drugiej strony zastanawiam się, gdyby tak to wszystko znalazło się w sieciówkach to by znów zamieniło się w banał typu bodzio i agata (że zacytuję Basię). Brakuje takiego środka, że projekty, które zyskały pozytywny odbiór wchodzą do produkcji. W naszych realiach ciężko jest w ogóle wprowadzić do produkcji nowy projekt. Opór materii, stereotypy, ogromne koszty, przeświadczenie producentów, że należy produkować to co się dobrze sprzedaje (tu mam świetny przykład ze swojego podwórka, rodzimi producenci tkanin tkwią jeszcze w latach 90 lub nieudolnie naśladują to co już niemodne)..... no i dizajn sobie, a życie sobie.

    Z tym dotykaniem to trochę rozumiem (choć też lubię podotykać), ale z drugiej strony jakby tak te wszystkie przedmioty przeszły przez te setki rąk jakie się przewinęły przez festiwal, to niewiele by z tego zostało..

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, masz rację, ale broń boże nie myślę o sieciówkach!
      Reni, dobrze, że o tym piszesz... ciężka sprawa z tym przebijaniem się i dlatego takie imprezy są dobre i potrzebne! No bo skąd mielibyśmy się dowiedzieć o tych ludziach i ich pracy, jak nie właśnie na takich imprezach. Im dłużej o tym wszystkim myślę, to dochodzę do coraz to innych wniosków ...
      Uściski*

      Usuń
  11. Hej, hej:))) wlasnie widzialam Was w domo+. I po raz kolejny zaluje, ze tak sie zlozylo, ze nie moglam uczestniczyc w tym wydarzeniu:( ale coz, moze za rok...:)
    Moja uwage przykuly etykiety w stylu lat 40' - uwielbiam ta protote i oszczednosc w grafice...:))
    Usciskuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. etykiety były przeróżne, na słoiczki, na puszki, bardzo ciekawe:)
      Aguś - za rok znów będzie festiwal i mam nadzieję, że nas tam nie zabraknie:)

      Usuń
  12. Miło Was było dzisiaj zobaczyć w DOMO+ Agnieszko:-)
    Pozdrowionka
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie wróciłam w Łodzi. Jestem jeszcze lekko oszolomiona i trawię, ale przyznam, ze jedno z moich pierwszoplanowych odczuć był dyskomfort związany z tym nie-dotykaniem. Zwłaszcza, że byłam z córcią i większą cześć uwagi skupiłam na tym, zeby czegoś nie zbroiła...poza tym bomba! całe mnóstwo swietnych estetycznych przezyć:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aga, i ten i poprzedni wpis super fachowy "wing" - badam linki, skutecznie mnie zachęciłaś !

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny post. Dziękuję, aga

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. :)))
Thank you for your comment. :)))
Merci pour me laisser un commentaire:)))

Custom Post Signature

Custom Post  Signature