Top Social

.

agnetha.home

LIFESTYLE | WORK | INTERIOR BLOG

Featured Posts Slider

Image Slider

czwartek, 12 października 2017

SOME NEW KITCHEN STUFF


Przydałaby mi się półka w kuchni..... Zawsze tak myślę, gdy mam w rękach takie skorupki i kuchenne drobiazgi, które aż szkoda chować do szafek. Myślicie, że otwarte półki w kuchni to dobry pomysł? Ci, którzy takie mają sądzą że jak najbardziej, ja też gdy patrzę na zdjęcia tak wyeksponowanych i łatwo dostępnych młynków, puszek z kawą i kubków... 

Ale boję się dwóch rzeczy. Po pierwsze zbyt dużego chaosu w mojej otwartej na salon kuchni, zbyt dużej ilości rzeczy, która rozprasza. Wiem, powiecie, że to dziwna obawa. Ale tak rzeczywiście myślę. A druga kwestia to po prostu porządek na tych powierzchniach. Wiadomo, że w kuchni nad blatem i wokół pieca po prostu unosi się para i wszystko brudzi się jakby bardziej. To, czego używam na co dzień to nie problem, ale są ładne rzeczy, po które sięga się po prostu rzadziej. Powiecie, że można przecież regularnie wycierać półki i to, co na nich się znajduje. Owszem. Ale czy to mi odpowiada? I mam dylemat.... ale myślę o tym intensywnie. Więc wcześniej, czy później pewnie jakaś półka w ramach testów i tak tam zawiśnie. 








DODATKI ZNAJDZIECIE W SKLEPIE INTERNETOWYM - pogodnewnetrza.pl



Dobrego dnia Kochani!
Trochę dzisiaj znów pada, ale nie ma co się przejmować. 
l o v e

środa, 6 września 2017

COLORFUL SUMMER



Nie wiem czemu tak jest, ale koniec lata zawsze mnie motywuje. Zewsząd słyszę, że to źle, że już chłód i mgły, a ja jakoś, z wiekiem chyba, polubiłam zmiany. Tylko one są pewne w naszym życiu. Więc gdy codziennie rano otwieram teraz oko, to z nadzieją, że zobaczę właśnie tą 'przeklętą' mgłę, że słońce, które wyjrzy, choć rzadziej, zza chmur to łagodnie ogrzeje moją twarz późnym popołudniem, gdy będę odpoczywać po pracy przed domem. Jest też nadzieja, że teraz wreszcie uda mi się doczekać kwiatów na rabatach, bo latem nie mam po prostu do tego głowy. 
Zbliżająca się jesień to również kolory i smaki, choć latem nie narzekam przecież na ich brak, to teraz je bardziej doceniam, bo wiem, że niedługo kolorowe dynie i papryki zamienię na kakao i babkę z cynamonem. Taka kolej rzeczy. I lubię to. Bardzo.








Kolorowych dni późnego lata Kochani.

wtorek, 22 sierpnia 2017

DO YOU REMEMBER ME?




Przewrotnie może, ale prawdziwie, bo kto mnie tu jeszcze pamięta.... Ostatni post napisałam w maju. Hm.... Wiele się wydarzyło od tego czasu, ale nie na tyle, żebym tu chciała już nie wracać. O nie. Od paru dni obiecywałam sobie, że zdmuchnę kurz z bloga i gdzieś będę wrzucać te wszystkie zdjęcia, które zapychają mi kolejne twarde dyski w szufladach. 

Uderzam się w pierś i rzeczywiście odczuwam spory dyskomfort przełamując tą ciszę. Ale trzeba patrzeć do przodu. Dałam sobie chwilę na poczucie zmęczenia tym jednoosobowym 'wszechbyciem', organizacją całego tego medialnego zamieszania wokół mojej codziennej zwykłej pracy. Może potrzebowałam kogoś, kto by mi najzwyczajniej pomógł to wszystko ogarnąć, zwłaszcza gdy przychodzi jakiś gorszy dzień, gdy potrzebuję wziąć chorobowe czy po prostu pierwszy od kilku lat urlop. Nie było nikogo takiego. A może po prostu poczułam rutynę, która wkradła się w pracę, a dla niej nuda działa jak dawkowany powoli arszenik. Nie chcę demonizować mojego chwilowego 'niebycia', każdemu na pewno znane jest to uczucie wypalenia, gdy po zawrotnym tempie przychodzi nagle i obezwładnia nas potrzebą odpoczynku, a brak jakichkolwiek perspektyw na świeże spojrzenie bez drastycznego cięcia nie wchodzi w grę. I nie narzekałam na nadmiar pracy, czy zmęczenie fizyczne, one nie były i nie są problemem, nie, mówię o wielotorowym myśleniu i działaniu, które nie daje nam spokoju, a któremu przyświeca wciąż jeden cel - że 'muszę'.  Bo wokół wszyscy nastawieni są na nasz sukces. Tymczasem sukces to pojęcie fałszywe, za byciem sławnym niewiele się kryje. Satysfakcją nie posmarujesz chleba. 
Jednak zarówno pisanie, jak i praca artystyczna i fotografia, są integralną  częścią mnie. Pomyślałam w chwili zwątpienia, że może jednak pójdę uczyć do szkoły, albo chociaż opiekować się dziećmi w przedszkolu... Nikt wtedy nie będzie patrzył na moje potknięcia robiąc przy tym głośne 'ups', które echem dudni mi gdzieś w środku. No ale nie...
Posypałam się zdrowotnie, nie pierwszy zresztą raz. Ciało powiedziało "basta". I wzięłam wolne. To była optymalnie długa przerwa. Przestałam odczuwać, że coś muszę. Tylko to pozwala być twórczym, a dla kogoś kto tworzy obowiązek niejednokrotnie jest hamulcem weny i kreatywności. Zaczynamy się oglądać na innych stopniowo gubiąc siebie. Chcę być wobec Was szczera - dlatego nie pisałam przez te parę miesięcy, bo sama nie wiedziałam w którą stronę mam iść. Czego mi potrzeba, żeby czuć to, co teraz znów mnie wypełnia - entuzjazm, chęć do szukania i umiejętność poddania się okolicznościom, a nie walka z nimi. Pewnie nie napiszę nic odkrywczego, tego bynajmniej nie ma się co spodziewać [hehe], wszystkie swoje asy dawno przed Wami odkryłam, ale może moja zwyczajność znów będzie przyjemną lekturą do kawy, może kogoś zainspiruje, może kogoś przekona do moich prac.... Tak niewiele, prawda? A czasem tak dużo. Bo to naprawdę dużo moi Kochani. 
Dziękuję, że znów możemy spotykać się na blogu.



Cudownego dnia Kochani!
Idę gotować obiad [:)]
l o v e

Custom Post Signature

Custom Post  Signature