Top Social

.

LIFESTYLE | WORK | INTERIOR BLOG

Featured Posts Slider

Image Slider

środa, 29 maja 2013

NA WALIZACH...

No może niezupełnie, bo wokół tylko pełno ikeowskich plastikowych toreb, wypchanych różnościami z nieistniejącej teraz kuchni... Kosz na śmieci na środku salonu, na komodzie żadnych tam pierdółek, tylko ekspres do kawy, lodówa na trasie przelotowej do sypialni... Koniec dobrego nastroju już tuż, tuż, natomiast remontu nie..



I tak sobie żyję po studencku, nie muszę w sumie wstawać z kanapy, żeby postawić zupkę na prowizorycznej kuchence. Zupka na trzy dni musi starczyć, bo jutro debiutuję jako kafelkarz :) oczywiście pod czujnym okiem starego wyjadacza w tej dziedzinie, więc nie ma strachu, ze do poniedziałku wszystko odpadnie :)) Ale z pewnością nie będę miała głowy do gotowania ;P

A Wam życzę udanego długiego weekendu, pogody,
wypoczynku lub pracy, jak kto woli :)))

love
agnie szka
wtorek, 28 maja 2013

KITCHEN DILEMMA

Witajcie ;))

Czyż nie jest tak, że czasami nasz styl tworzy się podświadomie, urządzamy dom zanim zrozumiemy dlaczego w takim czy innym stylu? Ale żeby coś urządzić nie wystarcza szybka inspiracja z gazety, witryna sklepowa, czy po prostu aranżacja na stoisku z meblami...  To tylko pretekst, dla własnego stylu, który jest przedłużeniem naszej osobowości...

Myśląc i planując kuchnię, złapałam się na tym, że mam tendencję do budowania mojej przestrzeni na bazie zdecydowanych kontrastów (czyżbym była aż tak czarno-biała..??:), mimo, że przecież wzdycham nie raz do monochromatycznych domów, o, takich zupełnie białych chociażby, gdzie ginie się niczym Alicja za zaczarowanymi drzwiami. Ale zejdźmy na ziemię... Otóż ani budżet, ani status quo, czyli to, czego już się z trudem dorobiłam, nie pozwalają na tak radykalne posunięcia, zatem obmyślam jak zorganizować się, żeby przynajmniej było harmonijnie i spójnie.
Co z czym i jak połączyć, żeby nie było niestrawności...

Bo nie dopuszczam do siebie teorii, że cokolwiek się wyklucza, o nie, musi być i praktycznie i pięknie ;P Moje zadanie na najbliższe tygodnie - zrobić kuchnię, w której przyjemnie będzie się nie tylko gotowało, ale i po prostu przebywało. I nie sugerować się tym, co ludzie powiedzą ;)))))



Primo: pewne połączenia są zbyt oczywiste... 
No tak, najłatwiej byłoby wymienić wszystko, ale tak się nie da, więc muszę znaleźć wyjście, jak zgrabnie pogodzić nie dokońca stylowo spójne rzeczy... Czy to problem? Z jednej strony tak, a z drugiej -  wychodzę z założenia, że element, który zaskakuje sprawia, że wnętrze przestaje być po prostu nudne, niczym wyjęte z katalogu. Więc czemu mam się bać, że moja bateria kuchenna nie będzie pasowała do piekarnika....:)))
Ważne jest, żeby był jakiś wspólny mianownik - kolor, materiał, faktura...coś, co ponad stylowymi podziałami sprawi, że dwie rzeczy z zupełnie różnych bajek staną się parą idealną :) A nawet jeśli go brak - to czyż nie jest czasem miło pójść pod prąd?

Secundo: pewne połączenia są niedozwolone....
Choć nie znam ich zbyt wiele :P Dotyczy to raczej nagminnego łączenia wielu faktur i barw w jednym pomieszczeniu, a to mi nie grozi. Zresztą i w takim przypadku są przecież wyjątki, spójrzcie na domy ekscentrycznych artystów, którzy umiejętnie łączą przedmioty na pozór zupełnie do siebie nie pasujące, niejednokrotnie podkreślając jeszcze ten fakt.
W kuchni nie brakuje przedmiotów, o nie... Miski, miseczki, foremki, pokrywki, kubki, miarki, słoiczki, zastawy chciane i niechciane... Osobiście chowam w szufladach więcej ozdób, niż aktualnie eksponuję, zatem wniosek kolejny - potrzebuję szafek, dużo szafek... żeby ukryć to, co wprowadza chaos...:)) I z tego też powodu dochodzę do wniosku, że mimo, iż oglądając skandynawskie domy wzdycham do witryny, to nie jest to mebel dla mnie. Pełne drzwi - to jest to ;)

Tertio: co za dużo, to niezdrowo....
Tyczy się oczywiście jedzenia ;P i picia ;P i stania przy garach :P hihi ;)
Przesada to grzech ciężki w moim dekalogu dekoratorskim. No bo chociażby wintydże, czy inaczej mówiąc odrapańce maści wszelakiej .. Otóż wolę trzy konkretne stare graty, niż pół babcinego strychu, bo gdy ich za dużo, mam wrażenie, że mój dom się sypie... robi się jakoś nieswojo, gdy wokół tylko pamiątki i wspomnienia. Ja jestem przecież TERAZ i jestem kreatywna, więc taka też jest moja przestrzeń. Ale nie mogę się powtrzymać od postrzania rzeczy zbyt uładzonych, zbyt normalnych, bo wtedy nabierają znaczenia.. To jak zamknięcie w bransoletce, w której ogniwa tworzy teraźniejszość... No, powiedziało mi się :P





Póki co plan mi się klaruje i mąci naprzemiennie... Niby już coś wiem, a potem wątpię, czy aby na pewno... Ale namiastkę już macie na zdjęciach, czyli w sumie to, o czym się tak dziś rozpisałam :))



Miłego dnia Moi Kochani :)
Dziękuję, że jesteście, zawsze czytam wszystkie komentarze od Was i cieszy mnie liczba odwiedzin na moim blogu:) 
Zatem dziękuję i do następnego***
agnie szka


niedziela, 26 maja 2013


agnie szka
piątek, 24 maja 2013

HAVE A NICE WEEKEND

Małe plany co w tej mojej "nowej" kuchni zawiśnie na ścianie... Będzie na pewno mariaż bieli, czerni,  stalowych dodatków, no i będzie na 99 procent drewniane duże lustro...
Co Wy na taki pomysł? 





Udanego weekendu :))
love
agnie szka


czwartek, 23 maja 2013

RUBBLE... czyli jak nie należy zabierać się do porządków

Jest pewien sposób, na brak chęci do sprzątania... wystarczy zabrać się za gruntowny remont :) Szkoda tylko, że sypiący się z sufitu tynk nie wpływa na skórę i włosy jak odżywka, a wręcz odwrotnie... Gdyby nie to, pewnie remont byłby u mnie na okrągło.  Wada, czy zaleta domów do remontu, w których człowiek pomieszkuje i stara się dopasować drobnymi kroczkami do tego, jak chciałby rzeczywiście mieszkać....trudno powiedzieć. Marzenia o nowej willi z basenem już dawno schowałam między bajki - zostają rękawice i szpachelka, które może cudów nie zdziałają, ale sprawią, że moja przestrzeń życiowa nabierze rumieńców. Dwa lata temu poczyniłam drobne poprawki w kuchni, ale  okazały się rzeczywiście tymczasowe, zwłaszcza, że kolejne udoskonalenia nie mają sensu, jeśli nie zacznę od tynku... No a teraz wszędzie potykam się o worki i co jakiś czas słyszę dźwięk tłucznego szkła :)) zatem wreszcie będę mogła co nieco powyrzucać, wcześniej nie miałam serca. 





Najgorsze przede mną - kucie tynku, ale do tego chyba potrzeba mi jakiegoś elektronarzędzia, bo przecież inaczej to ręce stracę...

Kochani, tym oto sposobem, u Was pełno pięknych zdjęć, majowych, barwnych, a u mnie...gruzowisko.. :P

Ściskam serdecznie:)
agnie szka

PS. i przepraszam, że mnie u Was trochę mniej :) nadrobię :))
poniedziałek, 20 maja 2013

MONDAY...

Półmetek dnia Kochani... Poniedziałki są specyficzne, natłok zadań, plany i organizacja tygodnia, godzenie pracy z domem. Zaraz Mały wróci z przedszkola, więc pracę trzeba odłożyć na bok - jedzonko, podwórko, trochę pisania może... Miał w weekend posprzątrzać swój pokój, oczywiście jakoś nie wyszło, ale chyba dzisiaj nie znajdę na tyle cierpliwości, żeby go przypilnować. Może jutro...




Udanego startu w nowy tydzień moi Drodzy,
love
agnie szka


niedziela, 19 maja 2013

NEW LIFE FOR OLD TABLE czyli o małej przestrzeni i stoliku do wszystkiego

Stolik pojawił się w pokoju z dwóch powodów:
1. musiał wyemigrować z kuchni, na którą mam trochę inny pomysł
2. chciałam pod oknem taki uniwersalny blat - do ekspozycji moich dupereli, do pracy, do jedzenia...taki wszechstronny ;P



To ikeowski rozkładany stoliczek, z drewna sosnowego, taki którego nie szkoda było przemalować, bo żaden to wyszukany mebel. Zatem pierwsze przymiarki przekonały mnie, że nie może pozostać w swoim drewnianym kolorze, bo zbyt przyciąga uwagę i pokój sprawia wrażenie zagraconego. 


Szybka decyzja, szlifierka, żeby dokonać strategicznych postarzeń, farba - poprzecierana potem byle jak, zeby broń boże stolik nie wyglądał zbyt świeżo ;P Miał być nieco po przejściach, bo to była jedyna szansa, żeby nie był taki zwyczajny ;))



Po tych zabiegach, stoliczek przesychał na świeżym powietrzu, a ściana wyczekiwała na nowy mebelek....



I wreszcie jest :) Wszechużyteczny,
najulubieńszy teraz mebel w pokoju ;) 












Myślę, że przemalowanie dobrze mu zrobiło, znów cieszy mnie jak w dniu zakupu ;) Mała, szybka metamorfoza ;)

A tą piękną chustę zamówiłam u Oli (Uroczy detal) :) Oj, przepiękna jest, zawsze chciałam sobie taką sprawić...:)


Teraz jeszcze muszę powiesić małe firanki, żeby sąsiad nie zaglądał mi do talerza ;P



Pudełeczko? Jeśli macie ochotę, zapraszam po nie do sklepiku ;)

Udanej słonecznej niedzieli :)
Zmykam, bo szkoda takiej pogody,
pa
love
agnie szka
sobota, 18 maja 2013

FIRST LESSON...








Za Wasze słowa w ostatnim poście, jestem niezmiernie zobowiązana...dziękuję Wam serdecznie.
love
agnie szka



czwartek, 16 maja 2013

PAGE 54!!! RANY JULEK!!!

Poranna mantra tym razem nie z laptopem, ale z papierem... Na stole... no??? kto zgadnie ;P?



Jeśli pozwolicie na odrobinę prywaty (a przecież sprzeciwu nie słyszę ;P), to odeślę Was moi Kochani Czytelnicy po prasę :))))



A konkretnie po czerwcowe wydanie magazynu 
Moje Mieszkanie,
w którym to dzięki wspaniałym osobom, mam przyjemność pokazać skrawek mojej osoby, bloga i domu ;)


Ależ to fajne uczucie:))
I jeśli ktoś trafił do mnie właśnie dzięki MM, to serdecznie witam w moich skromnych blogowych progach i zapraszam do odwiedzania.



Chciałam za taką możliwość gorąco podziękować:

przesympatycznej Pani Magdalenie Czerwińskiej-Strzelczyk, fotoedytor, która mnie tam umieściła :))

Uli z Anielskiego Zakątka, która mnie Pani Madzi poleciła :*

i oczywiście Redakcji MM oraz Wydawnictwu Murator :) 


I dziękuję wszystkim Wam,
którzy czytacie, zaglądacie, komentujecie :))


***






Moi mili, jeśli ktoś czekał na ręcznie malowaną czarną filiżankę Polka, w komplecie ze spodeczkiem, to jest już w sklepiku, zapraszam na zakupy TUTAJ:)

***

A ja jutro świętuję debiut w papierowej prasie - wypadem do ikei! Dzisiaj natomiast planuję obbstrykać to, co popełniłam przedwczoraj.... ;P


miłego dnia
do szybkiego przeczytania :)
agnie szka

poniedziałek, 13 maja 2013

FOR SPECIAL MOMENTS

Kobiety, matki... Zbliżający się Dzień Matki skłania mnie już dzisiaj do refleksji... Może w związku z tym, że przygotowując towar do sklepu myślę o takich dniach dużo wcześniej.  Takie planowanie sprawia, że święta zimowe u mnie zaczną się pewnie w środku lata, hihi ;P

Chciałam pokazać Wam nowy produkt - otwieraną ramkę do własnej aranżacji, którą można wykorzystać na przeróżne sposoby, wedle nastroju i gustu. Jest idealna na uwiecznienie jakiejś chwili, nietypowy moodboard, dla tych, którzy nie lubią oklejać ścian, ale chętnie powieszą na ścianie taką ramkę, w której nawet każdego dnia można zmienić "wnętrzności" :)














To jedne z licznych możliwości - wygrzebne fotografie kobiet w mojej rodzinie, matek... od mojej prabaci po mnie samą... Stajemy się matkami nagle, niezależnie od tego jak długo się do tego przygotowujemy. Nic też nie może się równać z tym uczuciem, z więzią, która w dniu stawania się Matką, zacieśnia się między wszystkimi matkami we własnej rodzinie... I jeszcze niezliczona liczba uczuć, które wiążą się z macierzyństwem, z matką... od tych, którymi darzyliśmy nasze babcie i mamy będąc jeszcze brzdącami, poprzez stawanie się i bycie matkami, babciami, prababciami... To trudna życiowa rola, ale jaka piękna...

Na zdjęciach widać moją prababcię, moją babcię w dniu ślubu, moją mamę w dniu Pierwszej Komunii, a także jej piękny portret, widać i mnie jakiś miesiąc po narodzeniu mojego syna...

I jeszcze parę aranżacji ze zdjęciem cudnej rączki w naszych objęciach, to wyjątkowe, symboliczne i tudne do opisania... Warte każdej ceny.









Polecam Wam tę rameczkę, jest prosta, piękna i pozwala stworzyć coś wyjątkowego. 



OTWIERANA RAMKA BLOMMA
DOSTĘPNA TUTAJ


DUŻE SZKLANE PUDEŁKO NA ZDJĘCIA
DO KUPIENIA TUTAJ


Ściskam Was i życzę udanego tygodnia ;)
love
agnie szka

Custom Post Signature

Custom Post  Signature